piątek, 6 czerwca 2014

Przestać myśleć o odchudzaniu

Chcę dziś podzielić się z Wami pewnym wnioskiem, który po kilku dniach wolnych od ataków obżarstwa, wyrył mi się głęboko w świadomości. Właśnie siedzę sama i zastanawiam się jak ja to w ogóle robię, że tak sobie po prostu sobie siedzę. W pobliżu jest jedzenie, nie ma nikogo, a ja siedzę sobie w spokoju wolna od pokusy nażarcia się. To jest coś niesamowitego. Przez długi czas coś takiego w ogóle nie miało miejsca. Dlatego zachwycam się tym stanem..

Jeśli chcemy pozbyć się ataków obżarstwa, nieustannego skupiania swojej uwagi na jedzeniu/ wadze/ kaloriach/ odchudzaniu.. Warunkiem koniecznym jest PRZESTAĆ MYŚLEĆ O ODCHUDZANIU. Porzući ten przymus schudnięcia x kilo.
RACJONALNE ODŻYWIANIE. ZDROWE NIEPRZETWORZONE JEDZENIE. RUCH. SZACUNEK DO WŁASNEGO CIAŁA. POKOCHANIE SIEBIE, TAKIM, JAKIM SIĘ JEST.
(To wszystko wdrożone w życie sprawi, że nasze ciało samo pójdzie za tym co dobre. Dostosuje się do zdrowych zmian i po pewnym czasie samo pozbędzie się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Człowiek jest z natury szczupły.) 

Nie warto żyć w jedzeniowej obsesji. Takie coś przynosi zniewolenie. Czyni człowieka ograniczonym umysłowo i duchowo. 

Każdy dzień jest dobrą okazją, by coś zmienić. Zrobić choć maleńki krok ku dobru.. Nikt nie zrobi nic za nas. Żadne gadanie nie pomoże. Trzeba działać. Bóg uczynił nas wolnym. Sami musimy zapracować sobie na niebo.

10 komentarzy:

  1. Bo człowiek chce iść na skróty - już schudnąć, już widzieć efekty - a to o czym piszesz - zdrowe jedzenie, ruch, akceptacja - wymaga czasu, poświęcenia, pracy, ale to droga którą warto pójść! ~Hanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nie ma dróg na skróty, każda wymaga czasu :)

      Usuń
  2. Korzystasz dalej z forum "Apostoł" ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie korzystam. Ale w celach kontaktowych mogę skorzystać.

      Usuń
  3. Witaj !
    ''Przypadkowo" trafiłam dzisiaj na Twojego bloga i przeczytałam go "od deski do deski". TAK BARDZO widzę w tym wszystkim siebie ,że momentami aż dech zapiera. Wszystkie myśli, zachowania... mam wrażenie jakbym czytała o sobie. Bardzo Ci dziękuję za to że piszesz tego bloga, jest w Tobie tyle wiary... Poczułam, że , dla mnie też jest nadzieja. Modlę się o łaskę uzdrowienia , dla Boga nie ma nic nie możliwego ! :-) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mnie znalazłaś. Miło mi, że mój blog jest Ci pomocny. Po to tu jestem i chcę wspierać, tych którzy tak jak ja cierpią.
      Dokładnie tak - dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych! :)

      Usuń
    2. Paradoksalnie, odkąd zaczęłam jeść chleb i bułki z pełnego przemiału na zakwasie, wprowadziłam produkty bezglutenowe, zaczęłam się obżerać, czyli od 3 miesięcy. Nigdy nie podejrzewałam, że można jeść jeść i jeść pomimo tego, że brzuch zaraz eksploduje, a tętno bije jak szalone. Mój zapalnik to chleb, masło, jabłka. Staram się unikać, zaczęłam dietę warzywno-owocową (post Daniela) wytrzymałam 4 dni. 2 dni obżarstwa i zaczynam od nowa. Nie mieszam w to Boga, nie modlę, chce jeść i w odpowiednim momencie powiedzieć dość.

      Usuń
  4. Witaj. Mam ten sam problem. Znalazłam ostatnio angielską stronę, która pozwala wyjść z nałogu jedzenia. To strona chrześciajańska. Zaczęłam kurs. Jestem zachwycona . Polecam wszystkim, którzy mają problem z objadaniem się. Oto link:

    http://www.settingcaptivesfree.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No na pewno ważne jest wrzucanie na tzw. luz i odchudzanie z głową. Ja póki co walczę z ochotą na słodycze i idę na terapię biorezonansem http://terapia-odchudzanie-gliwice.pl/ Moja koleżanka była i mówi, że to faktycznie działa i pomaga podczas odchudzania.

    OdpowiedzUsuń